
Główny bohater, Erwin Sommer, to niczym nie wyróżniający się hurtownik. Żyje spokojnie, nikomu się nie narzuca, stara się robić swoje. Po kłótni z żoną sięga po kieliszek i od tego momentu wszystko zaczyna się sypać. Sommer częściej kłamie, coraz więcej pije, trwoni wspólne pieniądze, zakład pracy doprowadza do ruiny. W końcu próbuje zamordować żonę, przez co trafia do więzienia, a następnie do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.
Alkoholowy wątek „Pijaka” jest przerażający, bo wiąże się z całkowitym moralnym upadkiem głównego bohatera. Jako czytelnicy nie współczujemy Sommerowi, który nie wykazuje żadnej chęci poprawy. Można powiedzieć, że w jego przypadku mamy wręcz do czynienia z alkoholizmem kompletnym. I chociaż łatwo sobie wyobrazić sytuacje, w których Erwin mógłby stanąć na własnych nogach, to ciągle mu coś przeszkadza, wszyscy dookoła knują przeciwko niemu, a zły los nie pozwala podjąć żadnego twórczego działania.
Tym, co odróżnia powieść Fallady od innych studiów uzależnienia, jest jej osadzenie w nazistowskiej rzeczywistości. Mimo, iż nigdzie nie jest powiedziane wprost, że zakład zamknięty jest przenośnią obozu koncentracyjnego, to takie skojarzenie nasuwa się samo. Szpital psychiatryczny, w którym przebywa Sommer to miejsce jak z kafkowskiego „Procesu”. Nie wiadomo jak postępować, aby zasłużyć sobie na wyjście czy lepsze traktowanie. Przebywa się tam dożywotnio albo wcale. Utrzymanie się na powierzchni wymaga pracy (na przykład przy wyrabianiu szczotek). To miejsce tworzy odrębną rzeczywistość: beznadziejną, przeczącą zdrowemu rozsądkowi, zamkniętą.
„Pijak” jest książką tak realistyczną, że jej czytanie boli. Erwin Sommer jest przecież podkolorowaną wersją samego Fallady, który przeszedł o wiele więcej niż wykreowany przez niego bohater. Jeśli więc chcemy chociaż w małym stopniu zrozumieć, co kierowało życiem tego wybitnego pisarza, sięgnięcie po „Pijaka” jest koniecznością.
Hans Fallada, „Pijak”, przeł. Bogdan Baran, wyd. Czytelnik, Warszawa 2012