
Na początku autor
wprowadza nas w świat średniowiecza. Z obrzydliwą dosłownością opisuje ówczesne
standardy higieniczne i społeczne, które w dużej mierze przyczyniły się do tak
gwałtownego rozprzestrzeniania się czarnej śmierci. Następnie pokrótce
przedstawia rodowód głównej sprawczyni, to jest Y.pestis, dając czytelnikom jako taki ogląd na jej modus operandi.
Dowiadujemy się, z jaką prędkością wędrowała, którędy przybyła do Europy, co za
sobą zostawiła. Kiedy galery genueńskie przywiozły ją w 1347 na Sycylię, Stary
Kontynent wszedł w najmroczniejszy okres swojej historii.
Tu należy pokłonić się
przed ogromem pracy badawczej autora, który dotarł do porażającej liczby
tekstów źródłowych (wystarczy zresztą spojrzeć na bibliografię). Kelly zabiera
nas w podróż po poszczególnych krajach dotkniętych zarazą, poczynając od Włoch,
a kończąc na Europie Środkowej. W każdym rozdziale autor oddaje głos bohaterom
tamtych czasów, przytaczając teksty z XIV wieku, które same w sobie są niesamowitym
przeżyciem dla kogoś, kto interesuje się historią.
Ponadto, Kelly poświęcił
cały rozdział zagadnieniu pogromów. Tak jak teraz, tak i wtedy próbowano
oskarżyć o całe zło Żydów. Ta konkretna część książki dobitnie pokazuje
podobieństwa pomiędzy średniowieczem, a Holocaustem, przez co jest również
ważnym świadectwem powtarzalności naszej historii.
Autor nie unika komentarza.
Bezlitośnie obnaża dwulicowość ówczesnych duchownych i władców, nie zostawia
też suchej nitki na społeczeństwie, które, w obliczu niewyjaśnionej zagłady,
straciło resztki człowieczeństwa. „The
great mortality” to pozycja nie tylko dla historycznych freaków, ale także dla
wszystkich, którzy są zainteresowani ciągiem przyczynowo-skutkowym dziejów.
Dodam od siebie, że co wrażliwsi nie powinni jej czytać przy jedzeniu.
John Kelly, „The great
mortality”, Harper Perennial; Reprint edition (January
31, 2006)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz