Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2006. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2006. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 sierpnia 2014

Danse macabre



Yersinia pestis  (pałeczka dżumy)  przywędrowała do Europy na grzbietach szczurów, a właściwie w pchłach, które żywiły się szczurzą krwią. W przeciągu siedmiu lat (1346–1353) prawie połowa Europy zniknęła z powierzchni ziemi. Gdyby przełożyć to na dzisiejsze liczby, zmarłoby od 2 do 3,5 miliarda ludzi. I chociaż ten mroczny etap naszej historii nie jest niczym wesołym, to książkę „The great mortality” Johna Kelly’ego czyta się jak wciągający, ironiczny kryminał.

Na początku autor wprowadza nas w świat średniowiecza. Z obrzydliwą dosłownością opisuje ówczesne standardy higieniczne i społeczne, które w dużej mierze przyczyniły się do tak gwałtownego rozprzestrzeniania się czarnej śmierci. Następnie pokrótce przedstawia rodowód głównej sprawczyni, to jest Y.pestis, dając czytelnikom jako taki ogląd na jej modus operandi. Dowiadujemy się, z jaką prędkością wędrowała, którędy przybyła do Europy, co za sobą zostawiła. Kiedy galery genueńskie przywiozły ją w 1347 na Sycylię, Stary Kontynent wszedł w najmroczniejszy okres swojej historii.

Tu należy pokłonić się przed ogromem pracy badawczej autora, który dotarł do porażającej liczby tekstów źródłowych (wystarczy zresztą spojrzeć na bibliografię). Kelly zabiera nas w podróż po poszczególnych krajach dotkniętych zarazą, poczynając od Włoch, a kończąc na Europie Środkowej. W każdym rozdziale autor oddaje głos bohaterom tamtych czasów, przytaczając teksty z XIV wieku, które same w sobie są niesamowitym przeżyciem dla kogoś, kto interesuje się historią. 

Ponadto, Kelly poświęcił cały rozdział zagadnieniu pogromów. Tak jak teraz, tak i wtedy próbowano oskarżyć o całe zło Żydów. Ta konkretna część książki dobitnie pokazuje podobieństwa pomiędzy średniowieczem, a Holocaustem, przez co jest również ważnym świadectwem powtarzalności naszej historii.

Autor nie unika komentarza. Bezlitośnie obnaża dwulicowość ówczesnych duchownych i władców, nie zostawia też suchej nitki na społeczeństwie, które, w obliczu niewyjaśnionej zagłady, straciło resztki człowieczeństwa.  „The great mortality” to pozycja nie tylko dla historycznych freaków, ale także dla wszystkich, którzy są zainteresowani ciągiem przyczynowo-skutkowym dziejów. Dodam od siebie, że co wrażliwsi nie powinni jej czytać przy jedzeniu.


John Kelly, „The great mortality”, Harper Perennial; Reprint edition (January 31, 2006)
 

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Przypadki i rodzinne wypadki


Ludmiła Ulicka napisała powieść wielowątkową i poruszająca szerokie spektrum problemów. „Przypadek doktora Kukockiego” to saga rodzinna opisująca trzy pokolenia rodu, który żyje w burzliwych czasach dwudziestego wieku.

Doktor Paweł Kukocki, moskiewski ginekolog, zakochuje się w mężatce i matce, Helenie. Adoptuje małą Tanię i staje się dla niej wspaniałym ojcem. Interesujące w jaki sposób autorka zestawia ze sobą tę dwójkę bohaterów   pierwszego pokolenia rodziny. Kukocki jest racjonalistą, święcie wierzącym w naukę. Chce wprowadzić w Rosji powszechnie dostępną aborcję i używa argumentów, które są bardzo przekonujące, ale cały czas natrafia na opór partyjnych urzędników. Helena za to jest istotą bardziej uduchowioną. Momentami mamy wręcz wrażenie, że lekko schizofreniczną. Tych dwoje łączy namiętna miłość, która z biegiem lat staje się bardziej przywiązaniem.

Ulicka poprzez swoich bohaterów próbuje ukazać życie w powojennej Rosji. Ich życie toczy się zwykłym biegiem, a w tle rozgrywa się wielka historia, która ma na nich specyficzny wpływ. Zaczynają uciekać, chować się za murami misternie budowanych ścian. Kukocki kompletnie poświęca się pracy i wódce. Helena coraz bardziej zagłębia się w swój umysł, który niestety nie jest jej sprzymierzeńcem i stopniowo kobieta zaczyna gubić się we własnych, onirycznych przemyśleniach. Ich towarzyszka, poniekąd służąca, ucieka z kolei w to, co oferuje uproszczona wersja religijności. I tak wymijają się każdego dnia, chociaż pozorne wzajemne zrozumienie daje im poczucie bezpieczeństwa.

Drugie pokolenie to córki Kukockich, Tania i adoptowana Toma.  Po raz kolejny mamy do czynienia z zestawieniem przeciwieństw. Tania jest ładna, zdolna, przebojowa, inteligentna. Toma to niezbyt ładna, lekko głupawa dziewczynka, którą prześladuje przeszłość u boku patologicznej matki. O dziwo Tania, której kariera naukowa zaczynała się świetnie, rzuca wszystko i zaczyna przestawać z rosyjską bohemą artystyczną tamtych czasów, a ich sprzeciw przejawia się głównie w noszeniu długich włosów i nie podbijaniu karty w pracy. Toma natomiast zostaje w domu i robi umiarkowaną karierę naukową.

Ulicka z wielkim kunsztem opisuje powtarzalność pokoleniową. Chociaż Tania robi wszystko, żeby uciec od bycia swoimi rodzicami, buntuje się i prowadzi życie kompletnie inne niż to, do którego została wychowana, w końcu popełnia te same błędy, co jej matka. Wielka miłość, którą znajduje, jakkolwiek szczęśliwa, kończy się raczej tragicznie. Z jej córką, Żenią, stykamy się tylko na moment, po raz kolejny widzimy kobietę, która jest kalką babki i matki.

Autorka stworzyła powieść mądrą i wyważoną. O życiu w totalitaryzmie, o trudnej miłości do rodziny, o powtarzalności losu. Dzięki wielogłosowi w narracji możemy przyjrzeć się życiu zwykłych ludzi, którzy skazani na bytowanie w niezwykłym i nienormalnym kraju, starają się zachowywać przyzwoicie.

Książkę polecam każdemu, kto szuka wymagającej lektury. Po przeczytaniu postaci pozostają gdzieś obok nas a my jesteśmy niejako zmuszeni do własnych odpowiedzi na ich pytania.


Ludmiła Ulicka, "Przypadek doktora Kukockiego", tłum. Barbara Reszko, wyd. Philip Wilson, Warszawa 2006